W poprzednich latach zaczęliśmy objeżdżać Bałtyk. Najpierw był odcinek z Nykoping przez Sztokholm, wyspy Alandzkie, Finlandię, Estonię, Łotwę i Litwę do Polski. W zeszłym roku przybyła kolejna kreska na mapie, tym razem ze Świnoujścia przez Niemcy, Danię i Szwecję, aż do Ystad. W tym roku pokonaliśmy trasę z Nynashamn (pod Sztokholmem), aż do Ystad. Tym samym kumpel zamknął już małą pętlę wokół Bałtyku (bez zatoki Botnickiej jest to około 4200 km), a mi został nigdy nie przejechany fragment Świnoujście – Władysławowo. Jak jechało się przez południową Szwecję?

rowerem przez szwecję, rowerem wokół bałtyku

Źródło: google maps

  1. Gdańsk – Säter

Wyprawę dzielę na 3 części. Dlaczego? Wszystkiego dowiecie się poniżej. Podróż zaczęliśmy w Poznaniu skąd pociągiem dojechaliśmy do Gdańska. W Gdańsku klucząc po dziurawych chodnikach i innych atrakcjach udało nam się dotrzeć na terminal promowy Polferries do Nynashamn. Z Polski wypływaliśmy mijając Westerplatte, nad którym utworzyła się tęcza!

Wyprawa rowerowa przez Szwecję – 8 zimnych dni, 870 km i domykanie pętli wokół Bałtyku

Prognozy nie były najlepsze i rzeczywiście wieczorem zaczęło mocno bujać. Teoretycznie taki wielki prom jest dość odporny na wiatr i duże fale, ale mimo tego wszyscy na pokładzie chodzili jak pijani, a mnie dopadła lekka choroba morska… Rejs promem trwa 18 godzin, więc warto wziąć kabinę, żeby porządnie się wyspać. Kabina przypomina mały pokój hotelowy z łazienką, można więc spokojnie zrobić sobie herbatę, zjeść śniadanie i po zjechaniu z promu od razu zacząć jazdę. Tak naprawdę, gdy tylko znaleźliśmy się na lądzie zaczęło padać 😀 Było około 10 stopni… Przejechaliśmy szybko przez małe portowe miasteczko Nynäshamn i zaczęliśmy jechać przez mocno pofałdowany krajobraz.

szwecja na rowerze, tani wyjazd do szwecji

Mogłoby się wydawać, że jazda wzdłuż wybrzeża będzie oznaczała małe przewyższenia, ale niestety, jak się okazało, wcale tak nie było. Zwłaszcza, że mając na uwadze wysokie ceny w Szwecji zabraliśmy ze sobą mnóstwo jedzenia. Miałem ze sobą obiadki na 5 dni + batony, owsianki, musy, rybki w puszkach, itp. Na praktycznie cały wyjazd. Rower był więc koszmarnie ciężki i razem z bagażami i wodą ważył łącznie 53 kg! W tym roku zabrałem też trochę za dużo rzeczy, więc rower z bagażami ważył aż 39 kg plus 11 kg jedzenia i 3l zapasu wody.

Po kilku godzinach jazdy w deszczu we wszystkich możliwych ciuchach ze względu na doskwierające zimno, przyszedł czas na obiadek. Zatrzymaliśmy się na najlepiej urządzonym przystanku autobusowym jaki w życiu widziałem! Były tam gazety, mapa, model żaglówki, miotła i zmiotka, ławka wyłożona owczą wełną, a nawet kwiatki i ręcznik papierowy 😊 Idealne miejsce żeby schować się przed deszczem i podgrzać na kuchence fasolkę po bretońsku…

skandynawia na rowerze, rowerowe wyprawy

Po obiedzie jechaliśmy przez typowo skandynawski krajobraz. Dużo skałek, czerwona gleba i wąska nitka czerwonego asfaltu wijąca się przez pagórkowaty las. Pod wieczór zaczęliśmy się rozglądać za pierwszą drewnianą chatką. W Szwecji i Danii istnieje cała sieć drewnianych chatek/schronień, z których mogą korzystać turyści. Zwykle są one zlokalizowane nad wodą lub w lesie, mają miejsce na zrobienie ogniska i drewnianą podłogę, na której można położyć karimatę lub nawet zmieścić w środku namiot. Warunkiem korzystania z nich jest oczywiście zostawienie wszystkiego w porządku i zabranie ze sobą wszystkich śmieci. W zeszłym roku jadąc przez Danię i Szwecję udało nam się znaleźć łącznie 4 takie miejsca i wszystkie były świetne. W tym roku mieliśmy jednak duże kłopoty, żeby je namierzyć. Część z nich zlokalizowana jest po prostu głęboko w lesie i przeznaczona głównie dla turystów pieszych, dlatego dotarcie tam objuczonym rowerem było momentami niemożliwe. Nie mogąc dotrzeć do 2 chatek rozbiliśmy się po prostu nad brzegiem zatoki na jakimś pomoście.

szwecja rowerem, rowerem po szwecji, rower z sakwami

Kolejny dzień był również chłodny, ale przynajmniej przestało padać. Temperatury oscylowały wokół 8-12 stopni, mimo, że był to jeden z ostatnich dni maja. Krajobraz trochę się wypłaszczył, wszędzie stało mnóstwo kojarzonych ze Szwecją czerwonych drewnianych domków. Dojechaliśmy też do miasta Nyköping do którego w 2018 roku dolecieliśmy z rowerami samolotem i zaczynaliśmy jechać w stronę Sztokholmu i Alandów.

wyprawy rowerowe z sakwami, szwecja na rowerze mapy

Drugi dzień jazdy tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że jazda rowerem po Skandynawii  jest naprawdę niesamowicie bezpieczna. Po pierwsze kierowcy jeżdżą bardzo spokojnie, potrafią długo czekać, aż będzie można bezpiecznie wyprzedzić rowerzystę i omijają go tak szerokim łukiem, jakby wyprzedzali tira! Po drugie infrastruktura jest niesamowicie spójna i przemyślana. Nie ma czegoś takiego, jak droga rowerowa kończąca się nagle wysokim krawężnikiem czy zakazem wjazdu. Ścieżki są świetnie wyprofilowane, równe i porządnie zbudowane. Proponuję, żeby każdy kto zamierza projektować, budować, czy dbać o infrastrukturę rowerową w Polsce, był obowiązkowo wysyłany do Danii czy Szwecji na rower. I wbrew powszechnej opinii nie jest to tylko kwestia pieniędzy. Dobre drogi dla rowerów trzeba mądrze zaprojektować, starannie wykonać, a potem o nie dbać, żeby nie zarastały zielskiem i brudem.

Na ostatnich kilometrach tego dnia zrobiło się naprawdę bajkowo. Jechaliśmy wysokim brzegiem wzdłuż zatoki Bråviken, a na koniec zjechaliśmy do promu pływającego z miejscowości Säter, na drugą stronę. Prom był bezpłatny, kursował co pół godziny i korzystały z niego głównie traktory. Po drugiej stronie czekało na nas idealne miejsce na nocleg. Dla aut czekających na prom zbudowano tam toalety z ciepłą wodą i ławeczki piknikowe. Rozbiliśmy się więc z namiotami kawałek dalej, nad samą wodą, mając jednocześnie wszystkie wygody, w tym możliwość napełnienia przenośnego prysznica gorącą wodą z toalety. Po całym dniu jazdy w zimnie, gorący prysznic, przy zachodzącym słońcu i pluskających wodach zatoki był naprawdę rewelacyjny!

trasa rowerowa wokół bałtyku, trasa rowerowa dookoła bałtyku

  1. Etap drugi Säter – Åhus

Kolejne dni upłynęły nam na jeździe w totalnej dziczy. Trasa najbliżej wybrzeża wiodła przez naprawdę odludne tereny. Bywało, że nie mijaliśmy żadnego sklepu nawet przez 80 km. Jechaliśmy częściowo asfaltem, a częściowo szutrami, które były urokliwe (mnóstwo tam pięknych lasów i jeziorek), ale powodowały, że droga była niesamowicie pofałdowana. Na lekkim rowerze byłby to niezły trening, ale na naszych ,,czołgach” było już naprawdę ciężko. Gdy średnia prędkość spadła nam w okolice 13 km/h, zdecydowaliśmy, że trzeba wjechać na jakąś główniejszą drogę z mniejszymi różnicami wysokości, gdyż po prostu zabraknie nam czasu na dojechanie do Ystad.

gravel w szwecji, bikepacking w szwecji, gravelem po skandynawii

Trzeciego dnia udało nam się znaleźć pierwszą chatkę! Dojazd nie był łatwy, ale prowadziły do niej znaki, więc jakoś się udało 😊 Chatka była położona nad jeziorkiem, miała przygotowane drewno na opał, patelnię, a nawet czołówkę! W środku było też gniazdo os, ale na szczęście prawie puste. Tym razem znowu użyłem przenośnego prysznica. Wodę z jeziora podgrzaliśmy w menażkach na ognisku, bo nadal było bardzo zimno…

biwak na dziko, skandynawia rowerem, wyprawa rowerem

Kolejny dzień upłynął nam na dość monotonnej jeździe częściowo drogą wojewódzką i krajową, do czego zmuszały nas wspomniane wcześniej niekończące się podjazdy na szutrówkach. Czwartego dnia mieliśmy jednak inny cel. Tego dnia wybraliśmy nocleg na kempingu, w celu naładowania powerbanków, zrobienia małego prania i grilla! Jednorazowego grilla wiozłem z Polski, co jak się okazało było zupełnie nietrafionym pomysłem.. W Polsce kupiłem go za 14 zł, a w Szwecji taki sam kosztował 10 zł (po przeliczeniu, SEK=0,45zł) 😛 Uczta była jednak wyborna, a kemping pięknie położony! Ciekawostką był fakt, że za nocleg płaciło się wrzucając pieniądze w kopercie do skrzynki na listy 😊

grillowanie w szwecji, chill w szwecji, rower szwecja

Kolejnego dnia zrobiło się odrobinę cieplej – w słońcu było 16 stopni 😀 Udało nam się też znaleźć czynny sklep, w którym kupiłem tubkę o smaku lasagni… Nie polecam – była obrzydliwa. Naszym celem tego dnia było miasto Kalmar. Miasto z aglomeracją liczy ponad 60 tys. mieszkańców, więc było największym na naszej trasie. Szwecja będąc najliczniejszym krajem skandynawskim jest generalnie dość rzadko zaludniona. Żyje tam trochę ponad 10 mln ludzi, ale biorąc powierzchnię większą niż w Polsce, gęstość zaludnienia to zaledwie 24 osoby na km2, podczas, gdy w Polsce to 122 osoby na km2.

co na wyprawę rowerową, wyprawy rowerowe dla początkujących

Zanim jednak dojechaliśmy do Kalmaru, miałem pierwszą od 2016 roku awarię roweru! Pękła mi szprycha w tylnym kole. Prawdopodobnie była to wina to zbyt dużego obciążenia mimo, że jechałem też z przednimi sakwami dla wyrównania masy. Koło mocno biło, ale udało się dojechać do serwisu w Kalmarze, gdzie wymieniono mi szprychę i wycentrowano koło. Teraz zgadnijcie ile kosztuje taka prosta usługa w Szwecji? 😉 Dokładnie 300 koron… Czyli około 140 zł, w Polsce dałbym za to 2-3 razy mniej. Tak, że w przeciwieństwie do tańszego grilla, usługi w Szwecji na pewno do tanich nie należą.

Kalmar na rowerze, zabytki w szwecji, południowa szwecja rowerem

W Kalmarze chcieliśmy zwiedzić zamek, jednak byliśmy tam równo o 16, a zamek był otwarty właśnie do 16. Dało się jednak wejść na mury obronne, a także zobaczyć piękny park przed zamkiem. W Kalmarze poza świetnie zachowanym zamkiem z XII wieku, który jest położony nad cieśniną Kalmarską warto zobaczyć także małe urokliwe domki nieopodal oraz gigantyczny most łączący Kalmar z wyspą Olandią. Niestety most nie jest dostępny dla rowerzystów. W Kalmarze jest też barokowa katedra, bardzo podobna do kościoła O.O. Karmelitów w Poznaniu na wzgórzu Św. Wojciecha.

Wyprawa rowerowa przez Szwecję, trasa rowerowa dookoła bałtyku

rower wyprawa, południowa szwecja rowerem

Dzień zakończyliśmy koło chatki w miejscowości Ekenäs, która była jednak na tyle mała, że namioty do niej nie wchodziły, a było na tyle zimno, że spanie w samym śpiworze w chatce nie wchodziło w grę. Rozbiliśmy namioty obok niej.

jakie sakwy wybrać? rowerem do szwecji stena line, polferries

Kolejnego dnia obraliśmy sobie jako cel kolejne większe miasto, czyli Karlskronę. Po drodze trzeba było jednak walczyć z naprawdę silnym wiatrem, ale nie poddaliśmy się!

wyprawa rowerowa szwecja, szwecja rower, Karslkrona rowerem, rowerowy potop

Było warto, bo w Karlskronie udało nam się zobaczyć coś naprawdę wyjątkowego. W tamtejszym Marinmusem można wejść do wnętrza okrętu podwodnego Neptun! Jest to okręt, który pływał w latach 1978-1998 i po tym okresie trafił z kompletnym wyposażeniem wprost do hali Muzem w Karlskronie (prawdopodobnie jest znacznie bardziej nowoczesny, niż polskie okręty podwodne, które nie mogą się zanurzać, bo jest duże ryzyko, że nie wypłyną :P). Poza tym, w interaktywnym Muzem można zobaczyć fragmenty starych żaglowców, zejść na dno Bałtyku, obejrzeć w kinie film o szwedzkiej marynarce wojennej i wiele innych. Jest to jedno z fajniejszych muzeów, w jakich byłem, a co najlepsze jest darmowe – rewelacja!

planowanie wyprawy rowerowej, tanie wakacje w skandynawii, okręt podwodny

Muzeum morskie w Karlskronie, Marinmuseum Karlskrona

Po wyjechaniu z Karlskrony znowu zmoczył nas deszcz, po którym stwierdziliśmy, że mamy już dość atrakcji tego dnia. Wtedy na naszej drodze pojawił się parking dla tirów z toaletami i ciepłą wodą do prysznica. Decyzja mogła być tylko jedna 😉 Znaleźliśmy małą polankę koło pobliskiego kościoła i rozbiliśmy namioty.

Biwak na dziko, jaki namiot na rower, QUechua Easy 2 seconds2

Po kolejnym chłodnym dniu i jeździe głównie po genialnych szwedzkich drogach rowerowych, dojechaliśmy, na plażę za miastem Åhus. Obok była publiczna nadmorska toaleta więc dostęp do wody był zapewniony. Woda w morzu miała 10 stopni, więc standardowo zagrzaliśmy wodę do prysznica na ognisku i rozbiliśmy biwak prawie na samej plaży. Piękne miejsce! Zaraz obok znajdował się też rezerwat ptaków. Ostatniego, 8 dnia jazdy obudziło mnie pełne słońce i taki widok z namiotu na Bałtyk!

biwakowanie nad bałtykiem, namiot nad morzem, nocleg z widokiem na bałtyk

  1. Åhus- Ystad

Teraz wyjaśnię, dlaczego podzieliłem tę relację na 3 etapy. Pierwszy etap miał typowo skandynawski charakter. Mocno pofałdowany teren, liczne skałki, szkierowe wybrzeże z dużą ilością wysepek, czerwono-białe domki. Ten odcinek, a także okolice samego Sztokholmu są moim zdaniem warte eksplorowania rowerem, jeżeli chce się poczuć tzw. skandynawski klimat. Drugi etap naszej podróży to tereny dla kogoś, kto poszukuje odosobnienia, dzikiej przyrody i duuużo spokoju. Mało tam atrakcji turystycznych, droga rzadko dochodzi do morza, ale za to można się nieźle wyciszyć –  zwłaszcza, że z zasięgiem bywa różnie. Myślę, że może to być fajna trasa na gravela, czy mtb, ale koniecznie z małą ilością bagażu, bo teren potrafi być niesamowicie pofałdowany, a przewyższenia na dłuższym odcinku jak w Czechach, czy innym górzystym terenie.

południowa szwecja, morze bałtyckie rowerem, eurovelo R10

Ostatni odcinek to z kolei okolica o typowo nadmorskim charakterze. Drogi prowadzą już znacznie bliżej wybrzeża. Jest sporo plaż, małych porcików i wzgórz, z których świetnie widać linię brzegową. Co ciekawe znacznie zmienia się też architektura. Dominacja drewnianych domków ustępuje na rzecz budynków otynkowanych i szachulcowych.

Ostatni dzień był ciepły! Temperatura doszła do zawrotnych 23 stopni w słońcu i po raz pierwszy można było jechać w krótkim rękawku 😛 Szwecja chyba postanowiła pokazać, że jednak warto tam kiedyś wrócić…

domy szahulcowe w szwecji, czy w szwecji jest zimno

Na jednym z parkingów przy drodze obok ławeczek do odpoczynku był wybieg wyjątkowo przyjaznych krów. Nie wiem czy krowa ma tak dobry węch jak pies, ale mućki obwąchały mnie wyjątkowo dokładnie.

krowa na rowerze, krowy nad morzem, wakacje nad morzem

Na ostatniej prostej do Ystad znów zrobiło się chłodniej. Z zimnym wiatrem pojawili się paralotniarze, którzy unosili się nad olbrzymimi wydmami. Krajobraz wyglądał trochę, jak w Szkocji…

Sakwy rowerowe, rower z sakwami, ystad na rowerze

W Ystad byliśmy przed czasem, więc udało mi się jeszcze zjeść „tradycyjnego szwedzkiego kebaba”, który motywował mnie do jazdy od paru dobrych dni 😛 Był wyśmienity!

kebab w szwecji ceny, co jeść na wyprawie rowerowej

Prom na trasie Ystad- Świnoujście płynął już tylko 8 godzin, tak że o świcie byliśmy w Polsce. W tym wypadku nie udało nam się już zarezerwować kabiny, ale noc na fotelach lotniczych, nie była zła.

  1. Koszty

Bilet na prom do Szwecji z rowerem i kabiną kosztował około 350 zł na osobę, do tego dojazd pociągiem do Gdańska – kilkadziesiąt złotych, a potem prom i pociąg na trasie Ystad – Poznań za mniej więcej 230 zł. Na wyjazd kupiłem jedzenia za około 400 zł. Doliczając wydatki na miejscu, jeden kemping i złamaną szprychę, wyszło około 1 500 zł. Jak na 8 dniowe wakacje w Szwecji (10 dni z dojazdami) myślę, że nie jest źle. Właściwie ciężko mi sobie wyobrazić jak dałoby się przejechać taki kawał Szwecji w tańszy sposób. Gdybyście np. chcieli dotrzeć do Szwecji promem z autem, to za sam przewóz auta zapłacicie dodatkowe parę stów więcej. Oczywiście jedzenie liofilizowanych dań, czy gołąbków ze słoika nie jest tak fajne, jak próbowanie lokalnych dań w miejscowych knajpkach, ale coś za coś. Zresztą w przypadku drugiego etapu naszej podróży, sklepy i restauracje były tak od siebie oddalone, że bez kuchenki i zapasu jedzenia mogłoby być ciężko..

gotowanie na rowerze, kuchenka Primus, tanie podróże rowerem

  1. Sprzęt

Trasę pokonałem na rowerze Cube Travel EXC z dynamem, paskiem zębatym i piastą wielobiegową Shimano Alfine 8. Standardowo pasek spisał się rewelacyjnie, a rower poza pękniętą szprychą również. Moim skromnym zdaniem do tego typu turystyki rower z paskiem jest niezastąpiony, nie ważne czy po szutrach, czy w deszczu z paskiem po prostu nic nie trzeba robić. W tego typu podróży, gdzie poza wysiłkiem związanym z jazdą jest jeszcze dużo pakowania, gotowania, składania i rozkładania namiotu każda rzecz, która upraszcza życie ma spore znaczenie. Korzystałem z sakw Ortlieba Back Roller Plus z tyłu i sport roller Plus z przodu, które są dla mnie rozmiarowo idealne, w pełni wodoodporne i mają genialny, regulowany system montażu oraz wewnętrzną kieszeń. Do sakw można dokupić organizer, który sprawia, że w środku nie będzie znanego wszystkim sakwiarzom bajzlu. Używam też mega wygodnej torby Ortlieb Ultimate 6 na kierownicę.

Cube travel exc, rower trekkingowy, jak spakować się na wyjazd rowerowy

Namiot to moja sprawdzona, szybkorozkładalna Quechua easy 2 seconds 2 – niezastąpiona, gdy codziennie, śpi się w innym miejscu. W porównaniu do zwykłego namiotu można zaoszczędzić dobre 15 minut dziennie. Do tego wspomniany już mobilny prysznic Sea to Summit i kuchenka Primusa. Pełną listę rzeczy, które pakuję na takie wyjazdy znajdziecie w jednym z poprzednich artykułów na blogu, albo tutaj. W tym roku miałem jeszcze jeden nowy sprzęt. Był to lokalizator Noti One GPS Plus. Po pierwsze zabezpieczał on mój rower w razie kradzieży, a po drugie pozwalał obserwować moim bliskim, gdzie jesteśmy poprzez dostęp do aplikacji NotiOne. Jeżeli jeździcie na rowerze, a bliskie Wam osoby martwią się gdzie jesteście, Noti pozwala na bieżąco śledzić pozycję i obserwować czy dotarliście do celu, nawet jeśli np. padnie Wam telefon i nie będziecie mogli zadzwonić. Więcej o Noti przeczytacie już niedługo w teście tego urządzenia oraz w teście na moim YouTubie. Pojawi się też najprawdopodobniej duży rabat dla czytelników, tak że zachęcam do śledzenia nowych postów 😊

  1. Podsumowanie

Przyznaję, że była to jedna z trudniejszych wypraw pod względem pogody. Pierwszych kilka dni było deszczowych, wietrznych i przede wszystkim zimnych. Szwecja pokazała, że leży jednak prawie 200 kilometrów na północ od Polski i trzeba być gotowym na trudne warunki. Mimo tego wyjazd był zdecydowanie udany! Tak jak pisałem wyżej, każdy z etapów oferował coś zupełnie innego. Na pewno warto lepiej zwiedzić Kalmar i Karlskronę, a do Sztokholmu i w jego okolice na pewno jeszcze nie raz wrócę. Południowy koniec Szwecji (Ystad-Malmo-Helsingborg) to z kolei świetny odcinek na letnią nadmorską sielankę na rowerze. Szwecja jest zdecydowanie świetnym miejscem na rower!

rowerowysztos