Jest wiele teorii na temat tego czy należy jeździć w kasku, czy niekoniecznie. Z jednej strony kask ewidentnie może ochronić głowę przy upadku przyjmując część uderzenia. Z drugiej strony kaskosceptycy twierdzą, że jadąc w kasku jesteśmy mniej uważni i jeździmy szybciej. Patrząc obiektywnie ma to jakiś tam sens. Pytanie, czy nagle możemy przestać zapinać pasy w autach mówiąc, że teraz będziemy wolno jeździć i nic nam się nie stanie… Ja tego nie kupuję.

Niecałe dwa lata temu miałem dość poważny wypadek, podczas którego czołowo zderzyłem się z nadjeżdżającym samochodem. Sytuacja miała miejsce w Poznaniu na jednym z kontrapasów. Z naprzeciwka nadjeżdżało auto, które skręcało w boczną uliczkę. Ja jechałem prosto i miałem pierwszeństwo. Zawsze w takich sytuacjach obserwuję, czy kierowca mnie widzi, albo czy auto wyraźnie zwolniło. Teoretycznie wszystko było ok. Samochód ,,przysiadł” od hamowania, więc stwierdziłem, że kierowca mnie zauważył i czeka aż przejadę. Niestety w tym samym momencie nagle skręcił. Nie dało się nic zrobić.. Nie zdążyłem nawet nacisnąć klamki hamulca. Rower został przed autem, a ja uderzyłem z całym impetem głową w szybę. Po czym spadłem na asfalt.

Stłuczone kolano i bark, trochę krwi z obtartej nogi i ręki, skasowany rower (zgięta rama, widelec, koło i przedni bagażnik) i kask, uszkodzony zderzak i zbita szyba w aucie. Dodatkowo straty moralne w postaci niechęci do jeżdżenia rowerem po mieście przez kilka miesięcy.

Historia nie jest może jakaś wyjątkowo przerażająca czy niezwykła, jednak to co mnie najbardziej zaskoczyło to fakt, że mimo tak silnego uderzenia i kasku popękanego w wielu miejscach, moja głowa nie ucierpiała. Byłem generalnie poobijany i obolały, ale w głowę absolutnie nic mi się nie stało. Kask przyjął na siebie całą energię zderzenia.

Wypadek rowerowy

Z fizyki pamiętam, że podczas zderzenia prędkości pojazdów sumują się, jeśli więc ja jechałem około 25 km/h, a auto podobnie to uderzyłem w twardą, klejoną samochodową szybę z prędkością 50 km/h. Wydaje mi się, że to niemało i bez kasku raczej nie skończyłoby się to tak dobrze.

Ciężko powiedzieć, jak zachowałby się tej sytuacji inny kask. Miałem na głowie kask hiszpańskiej firmy Catlike Whisper i wydaje mi się, że zadziałał idealnie. Gdybym miał na głowie kawałek styropianu z Aliexpressu za 50 zł to mogłyby być gorzej, chociaż na pewno lepiej niż bez żadnej ochrony głowy.

Kaski rowerowe, jaki kask rowerowy wybrać?

Źródło: sportpoint.pl

Dlatego patrząc na mój przypadek uważam, że kask jest rzeczą absolutnie obowiązkową. Czy wybrałbym jeszcze raz ten sam model? Chciałem to zrobić, ale nie był już dostępny. Wybrałem zatem szwedzkiego POC’a Octal’a, czyli firmę, która słynie z dbania o bezpieczeństwo.

Obecnie na rynku jest wiele różnych wynalazków mających poprawić ochronę głowy. Jednym z bardziej sensowniejszych wydaje się być MIPS, czyli system który przeciwdziała ruchom skrętnym podczas upadku. Myśląc o wyborze kasku warto też zwrócić uwagę żeby miał jak najwięcej otworów wentylacyjnych i był lekki. Dzięki temu w upalne dni nie będzie przeszkadzał, a poza tym dzięki lekkości szybko zapomnicie, że macie go na głowie. Ważne też, żeby był to porządny produkt z odpowiednimi certyfikatami, a nie podróbka podróbki z Chin. Na tym naprawdę nie warto oszczędzać!

Jaki kask na rower wybrać?

Często słyszę, że kask jaki by nie był – przeszkadza, psuje fryzurę, itd. Niestety dla wszystkich antykaskowców i na to jest rozwiązanie 😀 Hövding to rowerowa poduszka powietrzna. Ma formę szalika zakładanego na szyję. Dzięki temu nie psuje fryzury i pozwala na pełną swobodę. Podczas wypadku czujniki wykrywają nagłe przyspieszenie i odpalają ładunki wybuchowe (pytanie czy nie wybuchnie gdy spadnie przypadkiem na podłogę?). Może brzmi to dosyć kosmicznie, ale gdy byłem w tym roku w Kopenhadze to widziałem tego naprawdę mnóstwo. Momentami ¾ mijanych rowerzystek miała Hövdinga na szyi!

Pouuszka powietrzna na rower

Źródło: hovding.com

To nie jest artykuł sponsorowany, za napisanie go nie dostałem żadnego kasku ani pieniędzy. Po prostu bazując na swoich doświadczeniach (nie był to mój pierwszy wypadek) uważam, że kask trzeba mieć i nie ma tu żadnych wątpliwości. Jasne, zawsze znajdą się argumenty przeciw i różne legendy miejskie, ale lepiej kierować się logiką, a nie dorabiać teorię. Kask ratuje życie i warto, o tym pamiętać 😊

Na koniec postanowiłem wrzucić mema, w którym ktoś uporczywie udowadnia dlaczego nie warto jeździć z włączonymi światłami samochodem 😛 Antykaskowcy i inni anty… niech to da Wam do myślenia 😉

Jaki kask na rower?